Wiem wiem, to bardzo nieoryginalny pomysl chciec zaliczyc listonosza. W co drugim opowiadaniu jakas znudzona zyciem gospodyni domowa zaciaga do lozka nieswiadomego niczego listonosza, widzialam tez bardzo wiele filmow dla doroslych, z tym samym scenariuszem. No ale co innego film a co innego rzeczywistosc. Kiedys ta mysl przyszla mi do glowy i nie chciala odejsc. Ale wbrew pozorom zaliczenie listonosza nie jest wcale tak latwa sprawa, jakby moglo sie wydawac. Ja probowalam wielokrotnie to zrobic - bez rezultatu. Doszlo do tego, ze zamawialam jakies produkty w sklepach wysylkowych tylko po to, aby w moich drzwiach pojawil sie pan listonosz. No i pojawialo sie ich wielu. Dzialalam zgodnie z planem i za kazdym razem otwieralam drzwi ubrana tylko w haleczke, albo w jedwabnym szlafroku zalozonym na nagie cialo i oczywiscie rozpietym. Widzialam jak przelykali sline, jak spogladali mimochodem na moje piersi. Czasem widac bylo jaka mieli na mnie ochote, ale nigdy granica nie zostala przekroczona. Zauwazylam tylko, ze za kazdym razem odwiedza mnie inny listonosz,tak jakby kazdy chcial sie przekonac na wlasne oczy "czy to prawda". Widac moja "slawa" wzrastala. Niestety nigdy nie zdarzylo sie to, o czym marzylam. Az do czasu. Tamtego dnia pojawil sie w drzwiach znow inny listonosz. Mlody, najwyzej dwudziestoczteroletni chlopak. Widzialam go pierwszy raz, albo byl calkiem nowy, albo zwabila go moja "slawa". Jedno bylo pewne - byl niesamowicie sympatyczny, taki slodziutki, krotkoostrzyzony ciemny blondynek, w niebieskim uniformie i wielka torba, przewieszona przez ramie. - Dzien dobry - mowil bardzo szybko i tak jakos wesolo, mam paczuszke dla pani Katarzyny Romanowskiej! - To ja - odpowiedzialam, zastanawiajac sie czy zwroci uwage na to, ze pod rozpieta koszulka nie mam biustonosza. - To ja poprosze o pani podpisik w tym miejscu - odpowiedzial energicznie, wreczajac mi dlugopis i jego wzrok mimowolnie zwrocil sie ku moim piersion. A wiec zauwazyl. Zblizylam sie do niego i zaczelam podpisywac sie we wskazanym miejscu. Staralam sie to robic dlugo i kaligraficznie. Czulam na sobie jego podniecone spojrzenie, choc wcale na niego w tym momencie nie patrzylam. "Nie odwazy sie" - pomyslalam i wiedzialam, ze jesli nie przejme inicjatywy, kolejny listonosz ucieknie mi sprzed nosa. No a ten byl wyjatkowy. Taki slodki studencik, ktory cholernie zaczal mi przypominac tego wokaliste z zespolu Coldplay. Oddalam mu dlugopis i udajac, ze nagle zaczal mnie bardzo swedziec brzuszek, siegnelam reka do niego, celowo odslaniajac kawalek mojej nagiej piersi. - Ekhmmm - zachlysnal sie powietrzem z wrazenia chlopak i zaraz sie zaczerwienil po uszy. - Dziekuje pani - powiedzial chcac odejsc, zycze milego dnia... - Czy naprawde jestes tak durny i nie widzisz, ze mam na ciebie ochote? - zapytalam usmiechajac sie slodko - To bardzo mile - zasmial sie nerwowo, caly czas sie usmiechajac. - Nie no, to nawet niewyobrazalnie mile, ale ja jestem w pracy. Stalam przed nim na progu swojego mieszkania i siegnelam dlonia ku mojej nagiej piersi. Zaczelam ja dyskretnie masowac, patrzac mu w oczy. - Nieee nooo - usmiechnal sie slodko, pani mnie kusi! Poslinilam palec i zaczelam nim piescic mojego sutka. - Ehkmmm - odchrzaknal nerwowo chlopak, ale nie odchodzil, tylko gapil sie taki slodki i zawstydzony - Dobrze, ze mam ta torbe i moge sie zaslonic ... Zblizylam sie do niego i wsunelam dlon pod jego torbe. Ku mojej nieskrywanej radosci napotkalam tam cos niebywale imponujacego i bardzo twardego. To co tam ukrywal plus jego obezwladniajaca slodycz i niesmialosc, to byla mieszanka wybuchowa. - Wejdziesz, czy mam cie posunac w korytarzu? - zapytalam ze slodkim usmiechem na twarzy Wciaz sie wahal wiec pociagnelam go za torbe, ktora przyslanial swoja erekcje i wciagnelam do przedpokoju, zamykajac za nim drzwi. Nastepnie wszystko potoczylo sie bardzo szybko. Torba wyladowala na podlodze, a moja glowa w okolicach krocza listonosza. Rozpielam z niejakim trudem jego spodnie i wyciagnelam to, co je tak bardzo rozrywalo. Jego kutas byl niesamowity. Dlugi, zagiety nieco do dolu i lekko "splaszczony". Idealnie pasowal do mojej buzi. Obciagalam mu lapczywie kleczac na kolanach. Raz po raz schodzilam nizej i masturbujac go reka, lizalam i piescilam jego jaja. Potem znow wracalam do obciagania i zajmowalam sie tym bardzo dokladnie. Lekko go ssalam, wykonujac przy tym ruchy glowa w gore i w dol, na przemian. Chlopak oparl sie o drzwi i patrzyl na moje usta tak dobrze zajmujace sie jego zwierzem. Sciagnelam z siebie koszulke aby mogl patrzec na moje cycki. Wyciagnal dlon i zaczal ich dotykac, mocno zaciskajac palce na moich sztywniejacych sutkach. Zaczelam pracowac szybciej i agresywniej ustami. Jeknal glosno, mocniej scisnal moja piers i w tym momencie wystrzelil. Odsunelam sie, pozwalajac mu spuscic sie na moje cycki. Gesta, ciepla maz splynela po moich piersiach, w dol. Listonosz oparl glowe o drzwi i zamknal oczy, przelykajac sline. Zgarnelam palcem troche jego spermy ze swojej piersi i, korzystajac z tego, ze zamknal oczy, posmarowalam nia jego wargi, a potem wsunelam mu palec do ust. Troche sie skrzywil, ale polknal wszystko. Nagle stal sie taki posluszny i spolegliwy jak baranek. Czestowalam go jego wlasna sperma, a on zgarnial ja wargami bez protestu. - Zawsze chcialam to zrobic - szepnelam do niego, calujac go namietnie - Co takiego? Zrobic laske listonoszowi? - wymruczal oddajac pocalunek - Wlasnie - powiedzialam,zbierajac jezykiem jego sperme z jego jezyka - Jestem Grzes - powiedzial, kiedy otwieralam drzwi - Milo mi, "Grzes" - usmiechnelam sie. A teraz zmiataj stad zanim sie w tobie zakocham! Podalam mu jego torbe i wypchnelam go niemal za drzwi, zamykajac sie w mieszkaniu. Przez wziernik patrzylam jak stoi tam chwile z glupkowata mina. Chyba jeszcze w to wszystko nie wierzyl. Potem usmiechnal sie do siebie i zbiegl po schodach w dol. Rozpakowujac paczke z jakas kompletnie mi niepotrzebna sukienka usmiechnelam sie do siebie. Warto bylo polowac.